Rzeka nurtem niesiona nieuniknionego, Łódź dni pozostałych próbuje przebrnąć, Początkowo piękna, teraz z papieru mokrego, Walczy by zbyt wcześnie nie pójść na dno. Od łagodnego strumyka, do rwącej życia rzeki, Pędzi zawrotnie, o brzegi się obija co i raz, Przed kresem podróży nie ma ucieczki, Aż wpadnie w bezkres niebytu morza. Jacob Bonne

Skomentuj