Coś pięknego na każdy dzień,
Motto górnolotne usunąłem z kręgosłupa,
Bredze w każdej chwili życia codziennego,
Oślepłem na piękno ale to nic zego.

Nie widzę brudu i plastiku w internecie,
Akceptuję każdą przerazę, monstrum, piękność,
Zbieram myśli, nie widząc piękna nie widzę słów,
Nie widzę surowości, ideału prostoty i szczerości,
Ten bełkot to umiłowanie głupoty.

Jak plama smoły spowolniła mnie i każdego, 
Przesiąkły nią ubrania, skóra, paznokcie, włosy,
Zakleiła usta, nos, oczy i uszy, odcięła zmysły,
Nie da się z niej oczyścić, zmyć tego koszmrau,

Wybuchnie gdy znajdzie się obok płomienia,
Wtedy zniknie, spłonie a my razem z nią,
Będziemy wolni i martwi.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *